Mongolia – jak podróżować po kraju

Mongolia to bardzo rozległy kraj, a jego gęstość zaludnienia jest bardzo niewielka (znajduje się na 6 miejscu od końca listy!!). Podróżując zatem po nim należy liczyć się z dużymi przestrzeniami, na których nikt nie mieszka. Punktów charakterystycznych w niektórych regionach też za wiele nie ma. Infrastruktura drogowa – no cóż z nią też bywa różnie. Czegóż nam więcej potrzeba aby przeżyć ciekawą przygodę?

Przede wszystkim czasu i cierpliwości. Zwłaszcza jeśli decydujemy się na podróże komunikacją miejską. Ci odważniejsi, biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, mogą spróbować i podróży na własną rękę. Choć tu trzeba byłoby się zaopatrzyć w jakiś własny środek transportu, bo podróżowanie stopem może być bardzo problematyczne.

Kolej funkcjonuje na podobnych zasadach jak np. w Rosji, ale sieć połączeń jest słabo rozbudowana. Właściwie transport pasażerski odbywa się przede wszystkim na trasie tzw. linii Transmongolskiej, będącej jednym z wariantów dotarcia do Pekinu Koleją Transsyberyjską. Mieliśmy okazję podróżować z Suche Bator do Ułan Bator (więcej).

Ponadto po Mongolii można poruszać się np. transportem publicznym w postaci „państwowych” autobusów/marszrutek, prywatnymi busikami, wynająć samochód (dla większej grupy busa) czy wykupić wycieczkę w jednym z hosteli. Podczas naszej wyprawy mieliśmy okazję skorzystać właściwie z każdej z powyższych opcji.

Po dotarciu do Ułan Bator postanowiliśmy wybrać się do ajmaku południowogobijskiego. Do stolicy ajmaku – miejscowości Dalandzadgad, zamierzaliśmy pojechać kursowym autobusem. Podróż z centrum Ułan Bator na dworzec autobusowy zajmuje ponad godzinę. Do Dalandzadgad kursują dwa autobusu na dzień, poranny i popołudniowy, na który udało nam się zakupić bilety. Pokonanie odległości jak z Krakowa do Gdańska zajęło nam jakieś 15 godzin, z czego większą część jechaliśmy nocą, docierając na miejsce o wczesnych godzinach rannych. Porównując kolejny raz trasę do wspomnianej Kraków – Gdańsk, ilość miasteczek, które mijaliśmy to raptem kilka. Autobus w niektórych z nich się zatrzymywał, zwykle obok jakiegoś punktu gastronomicznego. Oprócz tego były również postoje po prostu gdzieś na stepie.

Mimo tego, że autobus nie był maksymalnie zapełniony pasażerami i dało się wygospodarować również miejsce na ewentualne próby przespania się, to ze względu na charakter dróg jakim się poruszał było to dość problematyczne. Po kilkunastu godzinach podróży byliśmy cali niemiłosiernie wytrzepani i poobijani. Zdecydowanie większą część trasy jechaliśmy rozjeżdżonymi na stepie drogami, co rusz wpadając w jakąś dziurę czy podskakując na innych wybojach. Droga krzyżowała się non stop z innymi, nie kiedy kilka biegło równolegle czasem oddalając się od siebie dość znacznie, potem znowu zbliżając. Cały czas zastanawialiśmy się jak na tym płaskim stepie kierowcy orientują się dokładnie gdzie jechać.

Oczywiście oprócz polnych dróg spotkamy też w Mongolii te wyasfaltowane, choć w zdecydowanej mniejszości. Ten stan z roku na rok się zmienia, i z informacji które do nas docierają na ten moment wspomniana przez nas trasa na południe kraju prowadzi już asfaltem. Trzeba mieć też na uwadze, że niektóre drogi mimo, że asfaltowe nie były od dawna remontowane i właściwie stanowią dziurę na dziurze a wszystkie samochody i tak jadą gdzieś bokiem.

Powrót do Ułan Bator planowaliśmy w ten sam sposób. Jednak po zakończeniu wycieczki do okolicznych atrakcji turystycznych okazało się, że bilety na autobus są dostępne dopiero na kurs za tydzień! Uwaga na podróże komunikacją miejską w okolicach końca sierpnia / początku września. Rozpoczyna się wówczas rok szkolny i mnóstwo osób zjeżdża do stolicy, o czym również przekonaliśmy się w samym Ułan Bator, gdzie właściwie wszystko na ulicach stało w gigantycznych korkach.

Okazało się, że oprócz kursowego autobusu na wielu trasach można również skorzystać z prywatnych przewoźników. Miejsce postoju busów jest w zupełnie innym miejscu niż dworzec autobusowy. W Ułan Bator również nie trafimy na dworzec autobusowy.

Na postoju busów najlepiej stawić się jak najwcześniej, ponieważ obowiązuje zasada jedziemy jak się zbierze pełny komplet pasażerów co również oznacza, że w godzinach popołudniowo-wieczornych raczej już się nie zabierzemy do stolicy. Komplet pasażerów oznacza niestety dość duży ścisk. W związku z brakiem konkretnego rozkładu jazdy nie wiemy dokładnie na którą godz. dotrze się do celu.

Aby zobaczyć atrakcje turystyczne ajmaku południowogobijskiego wynajęliśmy samochód z kierowcą. Nie było to zbyt łatwe zadanie ze względu na trudności komunikacyjne. Im dalej na południe tym mniej ludzi zna język rosyjski, który ze względu na podobieństwo wielu słów ułatwia rozmowę. Z językiem angielskim jest lepiej, ale przede wszystkim umieją go osoby mające styczność z turystami. Tak więc po próbach załatwienia tańszego samochodu bezpośrednio u jakiegoś kierowcy, niestety zgłosiliśmy się do jednego z hoteli gdzie bez problemu ustaliliśmy trasę wycieczki i wynajęliśmy transport. Wybraliśmy wariant wynajmu samochodu wraz z kierowcą, noclegów we własnych namiotach i wyżywienia we własnym zakresie.

Po powrocie do Ułan Bator, chcieliśmy pojechać na jeszcze jedną wycieczkę. Mając na uwadze problem z powrotem z Dalandzadgad (początek września zbliżał się co raz bardziej) zdecydowaliśmy się na wykupienie wycieczki w jednym z hosteli. Wybór padł na hostel Golden Gobi, jeden z bardziej popularnych i godnych polecenia. Taka opcja daje podróżnym pełen komfort. Właściwie nie ma się o co martwić. Samochód / busik zawiezie nas we wszystkie miejsca wg wybranego programu wycieczki. Cały czas była z nami przewodniczka, która nie dość, że ogarniała wszystkie sprawy organizacyjne, opowiadała nam ciekawostki historyczno-krajoznawcze, to jeszcze przygotowywała dla całej grupy posiłki (śniadanie, obiad, kolację). Noclegi są zapewnione najczęściej w jurtach, przygotowanych przez lokalne rodziny obok swoich własnych.

Każda z opcji ma swoje plusy i minusy, ale każda też daje możliwość przeżycia przygody (nawet ta z wykupioną wycieczką – wszak w terenie jesteśmy tylko my, kierowcy i przewodniczka, tak więc zadaniem całej wycieczki jest np. wypchnięcie busa z błocka, w którym się zakopał 😉 ).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: